poniedziałek, 2 maja 2016

Highschool Vampire Kiss. Rozdział 1

Witajcie Kochani! 

Zanim zaproszę was na nowe opowiadanie ... Błagam o wybaczenie [pada na ziemie]. Brakuje mi czasu. Jestem na trzecim roku studiów i niestety przeważyło wszystko. Musiałam opuścić bloga na pewien czas, ale nie zawieszałam go czy nic. Wiem, mogłam dać jakąś informacje ale to by chyba było wkurzające dawać po takim czasie informacje, ze nie mam czasu, zamiast notki. Chcę, żeby czytelnicy tego bloga- jeżeli nie pouciekali i nie opuścili mnie na zawsze- wybaczyli mi ten brak czasu. Dziękuje za wszystkie komentarze. Czytałam je, na niektóre odpisywałam. Niestety muszę was zmartwić. W najbliższym czasie nie wrócę. Bronie licencjat, zostało mi mało czasu. Udało mi się napisać "Highschool Vampire Kiss". Ale to taka szybka notka, traktujcie to jako prolog. To opowiadanie z listy czwartej.

Bardzo dziękuje wszystkim za wsparcie do tej pory. Nie żegnam się. Najbliższa notka pojawi się w wakacje, albo jakoś przed, jeżeli znajd czas. Jednak obiecuje, ze tym razem nie będziecie czekać dłużej niż dwa, trzy miesiące. Przepraszam, za krótką notkę.

A teraz zapraszam. Proszę przymknijcie oko na błędy, jężeli znajdziecie. Pisałam na szybkensa.

Zapraszam.



Highschool Vampire Kiss


Rozdział 1

         Normalnie… kiedy ktoś się na ciebie gapi, ma jakiś konkretny powód i możesz to jakoś wyczytać. Jeżeli masz coś na buzi, albo że popisałeś się długopisem, lub masz włosy ułożone w ptasie gniazdo… jednak w tym przypadku, jest to wkurzające, do jasnej ciasnej! Mam na imię Uzumaki Naruto i wszyscy znają mnie jako denerwującego młotka, nienawidzę tego przezwiska. No i nikt mnie nie lubi, bo wszystkich wkurzam. I dobrze, mam ich gdzieś! Ale schodzę z tematu, bo tu nie o mnie chodzi. No częściowo o mnie… bo ten dziwny gość cały czas się na mnie lampi! Uchiha Sasuke. Nowy uczeń w mojej klasie. Przystojny, tajemniczy i blady jak ściana. Ma czarne oczy, włosy i jest-  według moich koleżanek- zabójczo przystojny i cooooool. Do jasnej ciasnej! Ponoć przeniósł się tu z Kyoto do Konohy. Powodu nie znam
           Ten gość, mimo iż ledwo przybył do szkoły, w parę godzin narobił sobie wiele fanek. Ja przez lata próbuje poderwać jedną, a on ledwo wparował i już jego. Tyle, że jego to nie obchodzi. Olewa wszystkie jak nic. Niby mi to zwisa, tak samo jak on. Lecz problemem jest to, że ten cały Uchiha się na mnie gapi. Nie mogę nawet się domyślić dlaczego! Mam z tym cholerny problem. Pierwszy raz to zauważyłem, kiedy wszedł do klasy. Siedziałem w pierwszej ławce. Nim się przedstawił po klasie rozeszły się piski…
-Jest boski!
-Oby obok mnie usiadł!
-Te czarne oczy!
-Szkoda, że mam faceta!
-Nie wierzę, ale ciacho!
            Nie powiem, że zrobił wrażenie. Nie trzeba było tego mówić. Byłem zły z tego powodu, ponieważ Sakura-chan- dziewczyna, w której się kochałem od zawsze, robiła już do niego maślane oczy. A gdy się odezwał …
-Nazywam się Uchiha Sasuke. Jestem z Kyoto. Miło mi was poznać- ten zimny i spokojny głos przyprawił wszystkie dziewoje w naszej klasie o dreszcze. Zaś w moim przypadku, przyprawił o ciarki. I to w negatywnym sensie. Przyjrzałem się temu gościowi. Był przerażający. Blady jak trup, czarne włosy i oczy, wysoki… takie trochę Emo i miałem wrażenie, że gdy się wypowiadał to mogłem dojrzeć że ma trochę za duże zęby. To znaczy, nie był bobrem czy cos w ten deseń, lecz było to podejrzane. Aż sprawdziłem u siebie językiem. Miałem normalne, równe zęby i ciut ostre, ale u niego to wyglądało jakby był jakimś potworem. W sumie by pasowało. Gdy usiadł, każda marzyła by zajął miejsce obok niej. Zwłaszcza Sakura-chan. Wkurwiony byłem. Zmierzyłem go złym spojrzeniem, jakby był winny tego, że moja pierwsza miłość woli jego a nie mnie. I tu mnie trafiło. Przyglądał mi się. Bacznie i uważnie. Aż rozszerzyłem powieki ze zdziwienia. Kiedy usiadł za mną, gdzie było wolne miejsce… poczułem coś dziwnego. Jakby… aurę zła. Choć czy aby na pewno zła? Wiem tylko jedno. Odkąd się pojawił, czuje na sobie jego spojrzenie 24/7.
         No i tak się akurat złożyło, że od jakiegoś czasu Sasuke przebywa w naszej klasie, a ja nic się o nim nie dowiedziałem, z reszta jak reszta moich kolegów z klasy. Nikogo nie pytałem o Sasuke, bo ani to z nikim nie zawierał kontaktu, ani się nie odzywał, chyba że nauczyciel kazał. Naprawdę, bardzo nietowarzyski gość. Zupełnie jak ja, nie integrował się z klasą, co było dla mnie dziwne. Przecież wszyscy go lubili, w przeciwieństwie do mnie. No tak. Wszyscy szaleli za tym tajemniczym chłopakiem. Ja chciałem znaleźć się od niego jak najdalej. Ze względu na to tajemnicze spojrzenie wlepione we mnie. Czego chciał, do jasnej ciasnej!? Jak długo mam udawać, że tego nie widzę!?
Po skończonych zajęciach zostałem w klasie, bo Iruka-sensei nakazał mi posprzątać salę. Poustawiać ławki, zetrzeć kredę z tablicy, i tak dalej. Nikt oczywiście nie zgłosił się by mi pomóc, oczywiście. Dlatego też stałem przed tablicą i z naburmuszoną miną ścierałem dzisiejsze zadanie. Za oknem, niebo zrobiło się pomarańczowe. Westchnąłem. Robiłem się powoli zmęczony a robota się nie posuwała ani trochę. Niechcący, wypadła mi gąbka z dłoni i padła bezgłośnie na podłogę. Westchnąłem znowu i z niechęcią schyliłem się po nią. Gdy się wyprostowałem, podskoczyłem i krzyknąłem ze strachu.
Przede mną, stał nowy uczeń i przyglądał mi się bez emocji. Aż się spociłem ze strachu, nie mogłem powiedzieć żadnego słowa. Sasuke stał nieruchomo, przypominał mi posąg.
-Sa… Sasuke-teme!? Nie strasz mnie tak, idioto! Chcesz bym dostał zawału!?- zawołałem wskazując na niego palcem z pretensją. Tym wybuchem chciałem zatuszować fakt że ten blado-skóry przystojniak cholernie mnie przerażał. Tym spokojem, tym stoicyzmem i te jego czarne jak węgiel oczy, które … przez jakąś chwile zabłysły mi czerwienią.
-Zobaczyłem otwarte drzwi.
-Hę? I co z tego? – zapytałem go, patrząc na niego jak na idiotę- Jeszcze nie poszedłeś do domu? Czekasz na kogoś?
-Tak. Na ciebie- odpowiedział mi ze spokojem. Aż drgnąłem. Zmarszczyłem podejrzliwie czoło i spojrzałem na niego z niezrozumieniem w oczach.
-Dlaczego na mnie? Dlaczego niby, do jasnej ciasnej?- zapytałem, wrogo nastawiony.
-Zastanawiałem się, czy nie chciałbyś wrócić razem do domu- stwierdził patrząc na mnie.
-Hę?
-Pomyślałem, że pójdziemy razem.
-Niby dlaczego?
-Nie mam konkretnego powodu. Po prostu chcę- stwierdził lodowato Sasuke. A  w mojej głowię zapaliła się czerwona lampka i coś mi mówiło, żeby nie zadawać się z tym kolesiem. To mógłby być jakiś czubek.
-Jestem zajęty jak widzisz. Muszę posprzątać sale i …
-Pomogę ci- niemal zadławiłem się własną śliną. Kiedy to mówił nie odrywał ode mnie wzorku
-Nie … wiesz co, dam sobie radę, idź do domu sam ja … - odwróciłem się do niego plecami i to był mój błąd. Stanął za mną a ja odruchowo obróciłem się i oparłem się plecami do ściany. Spojrzałem na niego z szeroko otwartymi oczami. Pochylał się nade mną, był taki wysoki …
-Nie zapytasz mnie, dlaczego ci się przyglądam?- zapytał ni stąd ni zowąd. Nie spodziewałem się, że poruszy ten temat.
-Właściwie, do jasnej ciasnej … to tak, chciałem o to zapytać …
-Przeszkadza ci to?
-No ba!- nagle obudziła się we mnie dziwna odwaga- Wkurzasz mnie do jasnej ciasnej tym spojrzeniem i…
Straciłem oddech na chwilę … w jego oczach … pojawiła się znowu ta czerwień, o której mówiłem wam wcześniej …No i w dodatku, jakoś tak mi się w głowię zakręciło. Aż się za nią złapałem.
-Co ci jest?- zapytał mnie
-Nie twoja sprawa!- krzyknąłem po czym odepchnąłem się od ściany … Nie wiedziałem dlaczego, ale w mojej głowię widziałem jakieś … krew, jakieś wizje … czarna postać … czerwone oczy. Zapach krwi … prawię się dusiłem.
-Naruto?
Moje imię w jego ustach. Wróciłem na ziemie. On stał przy mnie. Spojrzałem na niego. Wydawał się być zmartwionym. Aż mnie to zirytowało. Zerknąłem na niego znowu.
-Wszystko gra?- zapytał. Stał nade mną jakoś dziwnie pochylony. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że prawię upadłem na podłogę. On zdążył mnie złapać.
-Tak. Zakręciło mi się w głowie. Do jasnej ciasnej … - przetarłem oczy. Nigdy mi się tak nie zdarzało. Pomrugałem kilka krotnie oczami. Byłem w pełni przytomny. Przypomniałem sobie o pozycji, w której się znalazłem z tym mięśniakiem. Spojrzałem na niego i wydarłem się- Dlaczego jesteś tak blisko!?
-Zemdlałeś …
Rzeczywiście. Staliśmy, ja w jego ramionach, odruchowo o niego oparty. A on z ramionami oplatanymi wokół mnie. Szarpałem, się by się wyrwać.
-Nie dotykaj mnie!
-Hm. Nie zrobiłem nic złego. Gdybym cie nie złapał to byś upadł na ziemie i…
-Zamknij ryj! Idę do domu! Skończyłem sprzątać!- I tak zrobiłem. Wyszedłem z klasy i zostawiłem księcia lodu samego sobie. To co zaszło było bardzo dziwne nawet jak na niego. Więcej o tym nie myśląc, udałem się prosto do siebie do domu, nie wiedząc, że ten drań obserwuje mnie zza okna.
Była noc. Leżałem śpiący na łóżku, nie zdając sobie sprawy z faktu, że okno w moim pokoju się otworzyło i że ktoś tam siedzi na parapecie i patrzy na mnie łakomym spojrzeniem. Przewracałem się pod kołdra czując jak chłodny wiatr muska mnie po policzkach. Potem, wiatr zastąpiła czyjaś ręka, głaszcząca mnie po policzku. A potem … czyjeś usta na moich ustach. Na szyi … Policzku …
-Naruto … Mój Naruto …
Tylko tyle zdążyłem usłyszeć zanim obudziłem się w środku nocy zlany potem. Włączyłem lampę, stojąc na komodzie obok mojego łóżka. Nikogo tu nie było. Obejrzałem pokój kilka razy. Nic ….
-To … tylko sen.