czwartek, 22 września 2016

Highschool Vampire Kiss. Rozdział 2

Hej :). Wiem, to kolejny raz kiedy zrobiłam dużą przerwę. Nie będę się usprawiedliwiała. Nie miałam po prostu czasu, przepraszam wszystkich czytelników tego bloga- jeżeli jeszcze żyją. Miałam problemy na roku, ale wszystko zakończyło się szczęśliwie. Obroniłam się w terminie, jestem licencjatem a teraz zaczynam magistra. Wciż nie będę miała czasu i wiem, że frekwencja na blogu spadła. Rok 2016 był tragiczny dla tego bloga, zdaje sobie z tego sprawę. Nie dawałam znaku życia, nie informowałam o postach przez ten czas, wybaczcie mi za to. Teraz też będzie ciężko mi pisać tak jak kiedyś. Ale będę coś wstawiała, może tym razem częściej, bez odstępów 6 miesięcy. 

Odnośnie spraw oczywistych, Something like Yaoi nie zostanie usunięty ani zawieszony. Po prostu będę pisała na nim rzadziej ale wciąż możecie poddawać swoje pomysły na opa, oneshoty i tym podobne. 

No cóż. Dziś mam dla was drugi rozdział z opowiadania Highschool Vampire Kiss. Przed chwilą go skończyłam i pisałam trochę zdołowana, więc sorki za to :<. Ale mimo wszytsko, zapraszam do czytania.


Highschool  Vampire Kiss

Rozdział 2

Ten sen co miałem wczorajszej nocy … był mega schizowy. W tym śnie ktoś mnie całował i dotykał w taki namiętny, ale i jednocześnie dziwny sposób. To był ktoś obcy, takiego dotyku nie doświadcza się codziennie. Nie podobało mi się to. To znaczy, to było w jakiś dziwny sposób przyjemne, ale nie podobało mi się to, że nie miałem nad tym kontroli. W dodatku ten sen był taki nagły. Niespotykany … I dziwny! Zastanawiałem się czy aby czegoś nie oznacza. Po chwili olałem sprawę. To był tylko sen, więc nie poświęcałem temu zbyt wiele uwagi. Ale to było miłe … No cóż. Teraz nie za bardzo mam czas na zastanawiania się nad tym snem z jednego powodu. Sasuke.

Odkąd się pojawił w tej szkole, czuje się nieustannie przez niego obserwowany. Łazi za mną na przerwach, choć to wygląda jakby tylko szedł w tę samą stronę, dosiada się na stołówce, siada obok na zajęciach … to niby jeszcze nic. Ale największym moim problemem jest to, że się ciągle na mnie gapi! Nie mogę tego znieść! Te czarne ślepia są przerażające! Myślałem, że jest dziwny w pierwszy dzień jego przybycia, jednak teraz sprawa się zmieniła! Ten koleś przerażał mnie i sprawiał, że zacząłem chodzić po szkolę jak na szpilkach. Pierwszy raz w życiu zacząłem rozglądać się po korytarzach i uważać by kogoś nie spotkać! I to wszystko przez tego  dupka, który się mnie uczepił! Wiem, że byłem dla niego nie miły wtedy w klasie, ale jeżeli próbuje się na mnie mścić w taki sposób, no to go chyba pogięło!

Szedłem teraz korytarzem. Była przerwa. Trzymałem ręce w kieszeniach i rozglądałem się nerwowo po korytarzu, starając się zachować spokój. Nie wierzyłem, że jakiś dupek zrobił ze mnie takiego nerwusa. A wystarczyło mu tylko wystraszyć mnie raz w klasie. I jeszcze te dziwne wizje, które miewam … Mam wrażenie, że wszystkie dziwne rzeczy, które mnie ostatnio spotykają mają coś wspólnego z tym dupkiem. W każdym razie szedłem na zajęcia, ze świadomością, że spotkam tam tego dupka. Nie obchodziło mnie to jednak. Postanowiłem, że od teraz będę ignorował tego dupka.

Wszedłem do klasy, niezauważony przez nikogo i zignorowany. Zauważyłem, że wszyscy znowu o czymś ze sobą gadali, a zwłaszcza nasze klasowe ‘piękności’ próbowały kolejny raz zagadać do Sasuke. Apropo … Namierzył mnie. Udałem, że tego nie dostrzegłem. Podszedłem tylko do swojej ławki i nawet się nie przywitałem z Sasuke. Przez cały czas czułem jego spojrzenie na sobie.  Nie odwróciłem się, nie burknąłem do niego, nie wyzywałem. Po prostu ignorowałem. Miałem nadzieję, że się w ten sposób odwali.

Kiedy do klasy wszedł nauczyciel i zaczął lekcję, starałem się zapomnieć o przystojniaku choć na moment. Było to trudne. Lekcja trwała od dwudziestu pięciu minut a ja wciąż czułem spojrzenie Sasuke na sobie. Po sekundzie dotarło do mnie, że to niemożliwe żeby gapił się na mnie tak długo. Przecież zauważyłby go Iruka-sensei i wtedy … Zerknąłem na niego kątem oka i aż wzdrygnąłem się przerażony. Obserwował mnie. Patrzył na mnie bez żadnych emocji. Jego czarne ślepia były jakby do mnie przyklejone. Spanikowałem. Zacząłem drzeć a moje ciało zaczęło się pocić. Robiło mi się gorąco. Odwróciłem szybko wzrok i zacząłem obserwować ławkę.

-„Uspokój się … Uspokój się …” – mówiłem do siebie w myślach. Byłem przestraszony. Nie wiedziałem co robić, czułem się jakbym miał zaraz zwymiotować. Z drżeniem, spojrzałem na bruneta jeszcze raz. Ja nie zwariowałem! On patrzył! On cały czas na mnie patrzył! Jego twarz nie wyrażała emocji. Nie mogłem tego znieść zacząłem się dusić wewnętrznie. Miałem wrażenie, że zaraz się rozpłacze, uduszę i porzygam na raz. A on wciąż się na mnie patrzył. To spojrzenie było nie do zniesienia. Było ciężkie, intensywne, bardziej przeszywające niż poprzednim razem. Nie rozumiałem tego. Jego gapienie się w tej chwili było gorsze od jego nieustannej obecności i łażenie za mną. Muszę się wydostać … Musiałem wyjść z klasy. Wstałem z krzesła i podniosłem rękę by zwrócić na siebie uwagę nauczyciela- Iruka-sensei … !

-Tak, Naruto? – zapytał mnie psor.
-Czy mogę pójść do pielęgniarki? Nie czuję się dobrze … - odparłem mu nie patrząc na niego.
-A co ci jest? Coś cię boli … ?
-Jest mi nie dobrze, mogę pójść? – zapytałem zirytowany. Teraz to cała klasa się na mnie gapiła. Iruka był dość podejrzliwy, ale chyba widział, że coś jest ze mną nie tak.
-Możesz, ale na wszelki wypadek niech ktoś …
-Dam sobie radę sam!- przerwałem mu. Wiedziałem, że kogoś zaproponuje a nie zamierzałem znosić towarzystwa tych debili. A tym bardziej Sasuke. Tak naprawdę, chciałem wyjść ze szkoły na świeże powietrze, miałem wrażenie, że się uduszę.
-Naruto! Nie możesz iść sam to niebezpieczne … - kłócił się Iruka, kiedy to pakowałem swoje rzeczy do plecaka.
-Nic mi nie będzie Sensei.- zapewniłem nauczyciela, który próbował mnie jeszcze zatrzymać.
-Ja z nim pójdę – odezwał się nagle Sasuke. Spojrzałem na niego z przerażeniem w oczach.
-Doskonały pomysł! Sauske-kun cię zaprowadzi do pielęgn … - Iruka widział w tym doskonały pomysł i rozwiązanie problemu. Ja byłem innego zdania. W momencie, w którym tego psychol zaproponował mi pomoc, zacząłem panikować.
-NIE! – krzyknąłem w przerażeniu. Wszyscy w klasie byli w szoku i zaskoczeni moim zachowaniem. Starałem się opanować, jednak to było silniejsze ode mnie. Założyłem plecak na plecy i wyszedłem szybko z klasy. Zanim zamknęły się za mną drzwi, usłyszałem jeszcze jak Iruka mnie woła.

Biegłem korytarzem do najbliższej toalety. Po sekundzie pożałowałem tego sprintu. Zaczęło mi się tak kręcić w głowię, że wpadłem na oślep do łazienki i przywaliłem głową w najbliższą ścianę. Uderzenie było tak mocne, że padłem na ziemie. Zacząłem się dusić, robiło mi się ciemno przed oczami … słyszałem jakiś krzyk
-Nie zabijaj mnie! Ja cię kocham!
-Muszę cię zabić … Muszę … ! Przepraszam cię … **s*ke…
Słyszałem jakieś głosy … kobieta i mężczyzna … Przed oczami widziałem krew … jakąś postać we krwi. Była naga … to był mężczyzna … blada skóra jak księżyc … czarne, długie włosy … W jej ciało wbite noże, drewniane kołki … ten ktoś  trzymał w ramionach rudowłosą kobietę … była ubrana w błękitną suknie, poplamioną od krwi. Była martwa.

-Dlaczego mnie zabiłaś!? Dlaczego mnie zdradziłaś!?Tak bardzo cię kocham!

Ból. Tak bardzo bolała mnie głowa, jakby coś próbowało ją rozłupać, jakby coś starało się z niej wydostać. Płakałem i darłem się z bólu. Niedobrze mi było … Pokładałem się w łazience z bólu, dopóki czyjeś silne ręce nie uniosły mi tułowia. Ten ktoś objął mnie w tali i usadowił tak, że wpół leżałem na kolanie tej osoby.

-Oddychaj- nakazał głos. Oddychaj? Co to za rada!? Starałem się to robić od samego początku. Moje oczy było zamglone a w łazience panował mrok. Widziałem tylko czerwień czyść oczu … dziwne. Głos był znajomy. Ale nie pasował do tych oczu … Kim była to osoba? I dlaczego ten ktoś mnie całował?

Spiąłem się przez ten pocałunek, ale zdałem sobie sprawę, że tu nie chodziło o wymianę śliny. Nieznany mi wybawiciel dzielił się ze mną swoim oddechem. Sztuczne oddychanie. No tak … prawie zemdlałem. Powoli robiło mi się lepiej. Z tym, że moje serce zaczęło podskakiwać jak szalone. Musiałem wiedzieć kim jest ta osoba … Wytężyłem bardziej wzrok. Te oczy … były na powrót czarne. Czarne jak noc. I te włosy i blada cera.

-Sa … Sasuke?
-Już dobrze. Jestem przy tobie- rzekł czarnooki, wolną dłonią gładząc mnie po policzku, ścierając tym samym łzy bólu i zmęczenia. Nie rozumiałem o co w tym chodziło. Byłem tak wyczerpany tym dziwnym atakiem, że nie zauważyłem, że łapie się kurczowo jego koszuli. I nie chciałem puścić. Zemdlałem.


-Tak bardzo cię kocham … Tak długo cię szukałem. Dzisiaj powiem ci wszystko. Obiecuje …