niedziela, 16 kwietnia 2017

Rodzeństwo Kurosaki 2. Rozdział 7

Hej. Znalazłam jeszcze trochę czasu na dokończenie rozdziału "Rodzeństwa Kurosaki 2", ale nie gwarantuje, że się spodoba. Nie poszedł mi tak jak powinien. No cóż.

Zapraszam



Rodzeństwo Kurosaki 2


Rozdział 7


             Byakuya-sensei wciąż na mnie leżał. Tkwiłem w jego uwięzieniu. Próbowałem się jakoś wyrwać, jednak nie byłem w stanie. Leżał na moim ciele, patrząc mi w oczy. Widziałem w nich gniew. Lecz dlaczego ten gniew był skierowany w moją stronę!?
-Niech Pan mnie puści!
-Nie ma mowy. Nadszedł czas zapłaty.
-Nie rozumiem! O co Panu chodzi!?- zapytałem, naprawdę go nie pojmując.- Co takiego zrobił Panu mój brat i…
-Twój brat, Kurosaki Shiroge, powinien za to co zrobił połknąć tysiąc igieł i popełnić harakiri. Życzę mu by kiedyś ktoś potraktował go tak jak on mnie … By cierpiał- wypowiedział lodowatym głosem. Nie rozumiałem o co chodzi czarnowłosemu.- Twój brat zapłaci mi za wszystko.
-Ale nie rozumiem!? Za jakie „wszystko”!?
-Hm! Rozumiem, że nie powiedział ci o niczym. Na jego miejscu, też nie ujawniałbym się z takim haniebnym sekretem. Skoro nie wiesz, lepiej dla ciebie.- rzekł, przekładając moje nadgarstki do jednej dłoni. Drugą zaś… - Zrobię coś, co będzie dla niego znakiem, że moja zemsta nadchodzi i na tym nie poprzestanę.
-Co Pan robi!?- krzyknąłem przerażony, kiedy jego duża dłoń dotknęła mojej klatki piersiowej przez koszule mundurka. Powolnym ruchami odpinał jej guziki.
-To co twój brat. To co mi się podoba. – rozpiął moją koszule. Wyrywałem, jednak był zbyt silny. Nie dawałem mu rady, bo zbyt mocno mnie trzymał. Bałem się. Cholernie się brałem. Nawet moi bracia nie byli tak agresywni jak on w tej chwili.
-Niech mnie Pan puści!- darłem się w przerażeniu- Nic Panu nie zrobiłem! Niech Pan przestanie, proszę! – moja histeria dosięgała szczytów. Bałem się, ze dojdzie do najgorszego.
              Nagle drzwi do klasy trzasnęły, a konkretnie to wyleciały z zawiasów. W progu stał Shiro-nii, który próbował ogarnąć się w sytuacji. Od razu wzrokiem dopadł do mnie i Byakuyi, którego dłoń spoczywała na mojej klatce piersiowej. Oczy mojego brata aż płonęły w rosnącym gniewie kiedy to zorientował się co się tu wyprawia. Wiedziałem co teraz nastąpi.
-Ty skurwysynie!- wydarł Shiro-nii, który rzucił się na czarnookiego, chwycił go za fraki i rzucił nim o tablice. Nauczyciel uderzył o nią plecami i zaraz potem upadłby na podłogę, gdyby nie Shiro-nii, który chwycił go za szyję. Tak go trzymając, był gotowy wymierzyć mu serie ciosów między oczy. Jednak powstrzymałem go, łapiąc go za ramię
-Shiro-nii! Nie! Wystarczy!- pisnąłem, siłując się bratem. Ledwie sam powstrzymywałem swoje drżenie. Byłem przerażony tym co chciał zrobić mi Byakuya, ale widząc to co może zrobić mój brat musiałem wziąć się w garść.
-Nie wtrącaj się, Ichigo!
-Shiro- nii, proszę… !
-Nie powstrzymuj go, Kurosaki- odezwał się Byakuya- Hm. Widzę, że jak zawsze jesteś porywczy. Kurosaki Shirohige- rzekł dumnie Kuchiki, będąc wciąż trzymanym za szyje i przyszpilonym do ściany.
-Nie mów tak jakbyś mnie znał skurwielu! Po tym co chciałeś zrobić, nie myśl, że cię wypuszczę bez wybitych zębów!
-Wulgarny. Agresywny. W gorącej wodzie kąpany. Taki jak kiedyś… - Shiro-nii zacisnął mocniej palce na jego szyi. Byakuya aż wciągnął powietrze, czując, że się dusi.
-Mówiłem ci! Nie znam cię!
-Shiro-nii! Puść go!- wydarłem się, bojąc się, że ten mu cos zrobi. Shirohige spojrzał na mnie, wciąż wściekły, po czym puścił nauczyciela. Ten upadł na ziemie. Patrzyliśmy oboje jak siedzi pod tablicą, próbując złapać oddech. W tym momencie, mój brat objął mnie ramieniem, przyglądając się z rządzą mordu czarnowłosemu. Ten odwzajemniał spojrzenie.
-Zamierzam to zgłosić dyrekcji, śmieciu- rzekł jadowicie białowłosy.
-Rób co chcesz. Ja i tak się na tobie zemszczę…
-Hę!? Nie rozumiem o co ci chodzi, ale jeżeli masz coś do mnie, do załatwiaj swoje „zemsty” ze mną. Ja jeszcze raz tkniesz Ichigo… !
-On się tu nie liczy. Miałem go tylko użyć po to by cię zranić. To wszystko.
-Ty sukin…
-Sensei- odezwałem się nagle- Dlaczego chciałeś mi to zrobić? – zapytałem go, patrząc mu w oczy. Spojrzał na mnie, w milczeniu zastanawiając się jak mi to powiedzieć.
-Zapytaj twojego brata. Wie, dlaczego- zwróciłem się z niezrozumieniem do Shiro-nii. Nie miał pojęcia co mu chodzi.
-Gościu, mówiłem, że cię nie…
-Nie gadaj bzdur! Sześć lat temu… Zgwałciłeś mnie!- wydarł się czarnowłosy.
Ja i mój brat aż zaniemówiliśmy. Nie mogliśmy w to uwierzyć. Byłęm jeszcze bardziej blady niż mój brat. Miałem nadzieję, że się przesłyszałem. Że niby mój brat miałby kogoś … to na pewno było nie porozumienie.
-Sensei… Co Pan mówi!?- zapytałem, będąc w szoku- Shiro-nii!?
-Nigdy przedtem go nie widziałem! Nikogo nie zgwał…
-Nie kłam! Zrobiłeś to i… Ja… ty i twoi bracia… - spuścił głowę. Nie widziałem tego, ale płakał. Słyszałem jak cicho chlipał. Patrzyłem na mojego brata nie mogąc uwierzyć. Byłem zszokowany tym co powiedział nam psor. Tym bardziej Shiro-nii, któremu opadła kopara…

               Byliśmy teraz u nas w domu. Zaprosiliśmy senseia, by wyjaśnić tę sytuacje. Siedział u nas na kanapie, a ja z braćmi na fotelach, patrząc na smutnego i zrezygnowanego nauczyciela. Nie wyglądał tak groźnie, jak wtedy… za pierwszym razem. Teraz siedział oparty o kanapę z dłońmi na swoich kolanach i ze smutną miną. Wyglądał tak bezbronnie. Przyprowadziliśmy go tu po to by opowiedział nam swoją wersję zdarzeń.
-Byłem wtedy na pierwszym roku… Studiowałem wtedy Historie Japonii, ale pod innym nazwiskiem. Nie chciałem by ktoś wiedział, że uczy mnie mój własny dziadek.- mówił nauczyciel.- Nie byłem wtedy za bardzo towarzyski, nie znałem nikogo. Ale mimo to, poszedłem na taką imprezę w akademiku, bo ktoś mi powiedział, że Trojaczki Kurosaki robią jakąś ‘bibę’ w pokojach … Poszedłem by się rozerwać.
-Czy wy tam tylko piliście na tych studiach?- zapytałem braci, patrząc na nich z politowaniem w oczach.
-Nie za często- odpowiedział Tsuki-nii.
-Rzadko- dopowiedział Ren-nii.
-Czasami- na końcu odrzekł Shiro-nii.
-Kłamca!- rzekł podniesionym głosem Byakuya- Słyszałem już wtedy o tobie! Piłeś więcej niż natura ci na to pozwalała! I to było powodem tego wszystkiego!
-Jezuu! Nie kumam o co ci chodzi!? Możesz przejść do rzeczy!?
-Wtedy gdy byłem już na tej imprezie… siedziałem obok ciebie na kanapie… byłeś nawalony… Potem dałeś mi piwo bym się napił, gadałeś mi ciągle o tym, że jestem sztywny i…
-Hmm … W sumie pamiętam coś takiego. Chłopak o krótkich czarnych włosach i w okularach … Straszny sztywniak.
-To byłem ja- przypomniał mu Byakuya, patrząc groźnie na mojego brata. Aż się spiąłem przypominając sobie, że Kuchiki Byakuya to bestia nad bestiami.
-Hej! Ja też cię pamiętam!- odezwał się Tsuki-nii- To ty byłeś tym chuderlawym dzieciakiem! Wszyscy podejrzewali, ze byłeś wnukiem tego psychola Ginreia!
-Nie mów tak o moim dziadku, szumowino!- wydarł się czarnowłosy, urażony.
-Powtórz to jeszcze raz!
-Uspokójcie się oboje- odezwał się Ren-nii- Ja też coś pamiętam. Shiro rozmawiał z jakimś chłopakiem. Wyglądał tak jak Pan, sensei.
-Już mówiłem, to byłem ja. Mam nawet zdjęcie, które było wtedy zrobione na tej imprezie- Byakuya wyciągnął z wewnętrznej kieszeni marynarki fotografie kilkunastu siedzących ze sobą osób.
Cała nasza czwórka zebrała się razem by je obejrzeć. Oczom naszym ukazało się kilkanaście osób cisnących się razem w jednym pokoju z puszkami i kuflami pełnymi piwa. Szukaliśmy wzrokiem moich braci.
-Rzeczywiście, byliśmy tam- stwierdził Tsuki-nii- To ja z Renem!- jednooki wskazał na swoją postać i Rena, którego obejmował za szyję. Ren-nii za to nie wyglądał na zbyt zadowolonego. Ciężko było powiedzieć, ale miałem pewność, ze byli ostro nawaleni- Miałeś jeszcze wtedy krótkie włosy! Co za czasy!
-A gdzie jest Shiro-nii?- zapytałem braci.
-Po lewej stronie- nakierował nas Byakuya. Rzeczywiście. Po lewej stronie zdjęcia na kanapach siedział białowłosy chłopak obejmujący jakiegoś kolegę, którego całował w policzek. Chuderlawy młodzieniec na zdjęciu wyglądał na zestresowanego. Świadczyły o tym rumieńce i mocno zaciśnięte dłonie na kuflu piwa. Lecz patrząc na jego postawę, można było powiedzieć, że był bardzo delikatnej postury. Co stanowiło przeciwieństwo do mojego brata, którego wygląd nie różnił się zbyt od dzisiejszego.
-To PAN!?- zapytałem patrząc teraz na zimnego profesora, który spojrzał na mnie z grozą w oczach.
-Tak to ja.
-Łau. Zemsta cię zmieniła człowieku- dogryzł Tsuki-nii.- Wyglądasz teraz jak terminator.
-Zamknij się cyklopie!- warknął Shiro-nii spychając mojego brata z kanapy- Okej! Więc niech będzie, że się znaliśmy. Co z tego? Nie wyjaśniłeś jeszcze wszystkiego!- mówiąc to Shiro-nii objął mnie w pasie, nie odrywając wzroku od nauczyciela. Trochę byłem zawstydzony wiedząc, że mnie obserwuje.
-Dokończę. Otóż po zrobieniu tego zdjęcia, impreza zaczęła mknąć własnym torem.
-A tak bardziej po ludzku?
-Upiłeś mnie bardziej, zaciągnąłeś z braćmi do innego pokoju i wykorzystałeś mnie! Rano obudziłem się nagi w twoich ramionach! To było upokarzające!
-Ja nie mogę! Nic z tego nie pamiętam- rzekł Shiro-nii.
-Kłamca!
-Nie kłamie! Słuchaj, jeżeli coś ci zrobiłem wtedy to sory. Ale to było kilka lat temu, zapomnij o tym stary …
-Nie zapomnę! Ty i twoi wykorzystaliście mnie jak … jak …
-Jak dmuchaną lalkę?- zaproponował Tsuki-nii
-ZAMKNIJ SIĘ TSUKISHIRO- wydarliśmy się wszyscy na raz. To było zbyt poważne by pozwalać sobie na takie żarty.
-Upokorzony przez takich jak wy … - sensei spuścił głowę-  … Ja … I jeszcze mówisz, że nic nie pamiętasz! Kurosaki Shirohige! Mówiłeś, że chciałeś się ze mną zaprzyjaźnić, a ty … a ty jedynie mnie upiłeś i …
-Gościu ja nic nie pamiętam!
-Nie kłam!- Wydarł się nauczyciel. Bolało mnie Az serce widząc jak ten płacze. Nie mogłem w to uwierzyć. Spojrzałem z paniką w oczach na mojego nauczyciela a potem na mojego brata.– Kiedy obudziłem się rano leżałem na tobie, byliśmy nadzy a obok nas byli twoi bracia.
-Co się potem stało? -  zapytałem senseia.
-Ubrałem się i uciekłem. Bałem się pokazać na uczelni. Ten drań zaczął udawać, że nic się nie stało!
Spojrzałem z braćmi na Shiro-nii. Nie mogliśmy uwierzyć w to co usłyszeliśmy. Zwłaszcza Tsuki-nii i Ren-nii, którzy byli współwinnymi w tej sprawie.
-Nie gapcie się tak na mnie! Nic nie pamiętam!
-Wygląda na to, że trochę przeholowałeś, Shiro- teme.
-Oi! Słyszeliście gościa! Wy też tam byliście! Słuchaj mnie Kuchiki … - tutaj zwrócił do Byakuyi, który nie krył dłużej swoich łez- Nie pamiętam co się stało na tej imprezie, swoją drogą byłem tak nawalony, że zapominałem przez moment jak mam na imię. Ale jeżeli coś zrobiłem to było to kompletnie nieświadome.
-Czyżby?
-No tak! Poza tym sam mówiłeś, że nie pamiętasz całości! Więc skąd wiesz, że uprawialiśmy seks!? – tutaj Byakuya zamarł. Nie spodziewał się takiego pytania, ze strony mojego brata. Nim miała paść odpowiedź, do naszych drzwi ktoś zadzwonił.
Poszedłem otworzyć. W progu stała dwójka osób, których się nie spodziewałem dzisiaj. Rangiku-san i Hitsu-chan. Może być gorzej?
-Dzieńdoberek, Ichigo-chan!- zawołała starsza ode mnie kobieta, a ja stałem tak w osłupieniu, dopóki Hitsu-chan nie rzucił się w moją stornie i nie objął w pasie
-Ichigo-chan!
-Rangiku-san! Hitsu-chan!? Co wy tu robicie?
-Jak to co? Przecież się umawialiśmy. Była u nas awaria i znowu remontują nam dom. Przyjechałam podrzucić brachola i przywitać się z wami. O! Widać, że wszyscy już są!
Pomarańczowo-włosa weszła z bratem do domu, ignorując to że stoję jak słup soli przed otwartymi drzwiami. Bałem się teraz co się wydarzy. Wróciłem do salonu, gdzie Rangiku zdążyła przywitać się już ze wszystkimi. Oczywiście musiało się też stać coś czego kompletnie nie przewidziałem. Byakuya wstał z miejsca i w szoku spojrzał na kobietę.
-Matsumoto-san!?
-Byakuya-chan!?
Wszyscy zamarliśmy. Czy to jakiś kogel-mogel?
-Wy się znacie? – zapytał Ren.
-„Byakuya-chan!?”- zaśmiał się Tsuki-nii po czym dostał kuksańca od Ren-nii.
-No tak! Ze studiów! Poznaliśmy się na imprezie w akademiku jakieś sześć lat temu! To było u was w pokoju!
-Zaraz! Zwolnijcie! Ty też tam byłaś!? – zapytał Shiro-nii nie mogąc nadążyć za tempem tej rozmowy.
-No tak! Byliście wszyscy równo nawaleni. Byauya-chan też! Kleiliście się do siebie z Shiro jak para zakochanych!- Byakuya poczerwieniał ze złości- Mowie wam! Potem to się tak działo jak poszliście do pokoju z Tsuki i Renem!
-Że co!?- nie mogłem uwierzyć w to co się dzieję.
-A więc jednak! Znalazł się świadek na to, że mnie wykorzystałeś!- ryknął Byakuya- Nie wyprzesz się tego Kurosaki Shirohige. – Shiro-nii czuł się co raz to bardziej pogrążony w sytuacji. Nie mogłem uwierzyć, ze nauczyciel może mieć rację. Aż tu nagle Rangiku-san dokończyła swoją historie.
-O czym ty mówisz, Byakuya-chan?
-Hę?
-Z tego co pamiętam to rozebraliście się do naga i położyliście się spać. O jakim wykorzystaniu ty mówisz?
-C … Co?- Byakuya znowu pobladł i spojrzał na pomarańczowo-włosą- Skąd niby …
-Bo też tam byłam.
-ŻE CO!!!? –wydarli się wszyscy w pokoju
-Byłam tak zmęczona, że zasnęłam na podłodze. A wy leżeliście nachlani i śpiący. Słuchaj Ichigo-chan – tu zwróciła się do mnie- pogadałabym jeszcze, ale mam coś do załatwienia. Mogę ulokować Hitsu-chan w twoim pokoju?
-Ta … Tak. Ja zaraz tam przyjdę.
Potem jak Rangiku wyszła z Hitsu-chan z salonu, nastała cisza. Byakuya drżał, starając się wszystko ułożyć w swojej głowie. Ja zaś utknąłem z ulgą i spojrzałem przepraszająco na mojego brata, który wydawał się być równie spokojny.
-Więc to nie ty … Więc nie zgwałciłeś mnie?- Byakuya spojrzał na Shiro-nii jakby z ulgą w głosie.
-Mówiłem, że nie.- odparł spokojnie starszy brat podchodząc powoli do czarnowłosego. Jak by się tak teraz im przyjrzeć do Shiro-nii był trochę od niego wyższy. Na zdjęciu wydawało się, że to Shiro-nii góruje najbardziej we wzroście.
-Ja przez tyle lat myślałem …
-Słuchaj- tutaj stało się znowu coś niespodziewanego. Shiro-nii objął mojego nauczyciela- Jeżeli byłem wtedy zbyt nachalny … wybacz. Mało pamiętam, ale kumam że musiało ci być ciężko.
-Ja myślałem … Ja przez to chciałem … - tu spojrzał na mnie. Chodziło zapewne o to wydarzenie sprzed paru godzin.
-Nie martw się o to sensei. Wybaczam ci
-Kurosaki, ja …
-Nie rozczulaj się już nad tym. Ichigo powiedział przecież, że ci wybacza, prawda?- Shiro-nii objął jakby mocniej nauczyciel po czym szepnął do jego ucha- Ale jeżeli jeszcze raz go tkniesz … zabiję cię.- Kiedy Shiro-nii go puścił, Byakuya jedynie pokiwał głową i przeprosił wszystkich za oskarżenia i za zamieszanie. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie Tsuki-nii, którego gęba się nie zamykała.
-Więc Shiro cię nie zgwałcił. No cóż, wszystko przed wami!
-ZAMKNIJ SIĘ TSUKISHIRO!

Wszystko się wyjaśniło. Byakuya wrócił do siebie do domu, wcześniej jeszcze raz mnie przepraszając za to co zaszło w klasie między nami. Wybaczyłem mu. Wszystkie nieporozumienia się wyjaśniły. Więc dlaczego teraz leżę nagi pod moim bratem, który wchodził we mnie i wychodził niczym dzikie zwierzę?
-Shiro-nii! Ja … proszę! Ja nie dam już …
-Obiecałeś, że w ramach przeprosin będziemy się kochać całą noc. Bierz odpowiedzialność za swoje słowa …
-Ale Shiro-nii …
Nim zdążyłem podać odpowiedni argument na to dlaczego Shiro-nii powinien zwolnić, jego telefon rozbrzmiał w pokoju. Dostał wiadomość.  Zirytowany tym, oderwał się ode mnie i zajrzał na wyświetlacz telefonu. Po przeczytaniu wiadomości, rzucił nim o ścianę, po czym krzyknął donośnie
-Tsuki-yaro! Zamorduje cię!\
-Co się stało!?
-Twój jednooki brat podał Kuchikiemu mój numer!
-No i?
-36 nieodebranych wiadomości!
-Że co!?
No tak. Nie może być ani minuty spokoju ani minuty normalności  życiu moim i moich braci. Aż ciężko mi mówić o tym jak długo mój brat starał się ‘odreagować’ swoją złość na mnie.